KOT
PIOTR , czyli dziki lokator na Woli
Piotrek to kot, który
mieszka na klatce, na Woli przy ulicy Płockiej. Podobno kiedyś
miał właścicieli, ale się przeprowadzili, a kot pozostał się w
spadku. Opiekują się nim mieszkańcy, ale „wspólny” kot to tak
jak z wspólnym mieniem w dobie socjalizmu, „wspólne, czyli
niczyje”. [więcej»]
FAZI
Zderzenia z cywilizacją
bywają różne. Moje było zabawne, gdy jako dziecko usiłowałam
odnaleźć w samochodzie pana który mówi „brrum, brrum”. Fazi
miał mniej szczęścia... [więcej»]
WYCIOREK
Czy Chruścik alias
Wyciorek to dobre imię dla suczki ? Nie wiem, ale ona jest
zadowolona.... Poznałyśmy się gdy jak zwykle spóźniona
pędziłam do pracy. Popatrzyła na mnie i została pod drzwiami
budynku, a ja pobiegłam na górę. Wyglądała jak kupka
nieszczęścia... Po południu, gdy jak zwykle spóźniona pędziłam
do domu wyglądała jeszcze gorzej. Następnego dnia rano, ciągle
tak samo smutna siedziała w tym samym miejscu... [więcej»]
PANI
DANUTA I KOTY
Pani Danuta jest emerytką i
mieszka na górnym Mokotowie. Od lat opiekuje się bezdomnymi
kotami z sąsiednich podwórek, a jest ich niemało! Codzienni je
karmi, a gdy trzeba leczy.
Niestety kociego
nieszczęścia ciągle przybywa – do tych kotów, które porzucili
właściciele dołączają małe kociaki, z których niewielu udaje
się dorosnąć.
W tym roku dzięki funduszom
uzyskanym w aukcji rzeczy przekazanych Wolontariuszom Psiakość
przez artystów udało się pomóc osobom, które tak jak Pani
Danuta same borykają się z opieką nad bezdomnymi kotami. [więcej»]
HISTORIA KOTKI ZAZULI
Zazula to swojska koteczka.
Pojawiła się pewnego dnia w ogromnej hali produkcyjnej przy
ulicy na dalekim Targówku. Wokół krajobraz jak z kosmosu,
ogromne budynki, puste pola, żadnych zabudowań mieszkalnych
...i ta koteczka. Nie pomogły ogłoszenia w gazecie i na
pobliskim przystanku autobusowym. Stało się jasne – Zazuli
nikt nie szukał. [więcej»]
PANI
MARTA I JEJ KOTY
Duża wieś na
Lubelszczyźnie. Tu, na wzniesieniu, wśród innych wiejskich
chałup stoi mały domek. Od paru lat mieszka w nim, wraz ze
swoimi zwierzętami, niezwykła kobieta – pani Marta. Jest
archeologiem i historykiem. To jej rodzinna wieś, ale młodość,
studia a potem lata pracy zawodowej spędziła w Lublinie.
Mieszkając w mieście, nie
godziła się na cierpienia i poniewierkę bezdomnych zwierząt.
Dokarmiała, leczyła dziesiątki ulicznych kotów, zabezpieczała
je przed chłodem i okrucieństwem bezmyślnych ludzi. Niektóre
koty przygarnęła ratując im w ten sposób życie. [więcej»]
HISTORIA KOTA POMPONA
Koty wolno-żyjące od dawna
wpisane są w „pejzaż” naszych miejskich osiedli. Pewna stała
ich populacja jest czymś naturalnym i pożytecznym. Niestety
większość samorządów gmin i administracji osiedli nie prowadzi
racjonalnego programu zapobiegania bezdomności zwierząt i
opieki nad nimi. Programu, który obejmowałby długofalową akcję
sterylizacji, pomoc przy adopcjach, dokarmianie wolno-żyjących
kotów i zapewnienie im bezpiecznych, ciepłych miejsc, w
których mogłyby schronić się zimą. [więcej»]
PANI
IRENA I JEJ KOTY
Azyl dla kotów w
Konstancinie prowadzi samotnie pani Irena Jarosz, wspomagana
przez nieliczną grupkę wolontariuszy. Przebywają w nim koty
zbierane z terenu całej Warszawy i okolic. Ratowane z
zamkniętych piwnic, zabierane z opustoszałych zimą cmentarzy,
wydzierane z rąk dręczycieli, w przytulisku znajdują ciepły
kąt i miskę z jedzeniem. Zdarza się też, że ludzie podrzucają
pod drzwi Azylu kocięta lub szczenięta, po tym, jak
niefrasobliwie pozwolili, aby ich „domowe” zwierzątko się
rozmnożyło. Pani Irena prowadzi szeroko zakrojoną akcję
sterylizacji wolno żyjących kotów, które po zabiegu i
rekonwalescencji wracają tam, gdzie zostały odłowione oraz
zajmuje się propagowaniem sterylizacji, jako jedynej
humanitarnej metody ograniczenia populacji zwierząt. [więcej»]
|