jesteś w dziale: Kronika

 
     
 

menu

.:

aktualności

.:

grupa PSIAKOŚĆ

.:

kronika naszych akcji

.:

napisali o nas

.:

podziękowania

 

poradniki

.:

sterylizacja

.:

dla Adoptujących

.:

opieka nad kotem

.:

opieka nad psem

 


ostatnia aktualizacja:

czwartek
01 lipca 2004

 

Pani Danuta i koty

Pani Danuta jest emerytką i mieszka na górnym Mokotowie. Od lat opiekuje się bezdomnymi kotami z sąsiednich podwórek, a jest ich niemało! Codzienni je karmi, a gdy trzeba leczy.

Niestety kociego nieszczęścia ciągle przybywa – do tych kotów, które porzucili właściciele dołączają małe kociaki, z których niewielu udaje się dorosnąć.

W tym roku dzięki funduszom uzyskanym w aukcji rzeczy przekazanych Wolontariuszom Psiakość przez artystów udało się pomóc osobom, które tak jak Pani Danuta same borykają się z opieką nad bezdomnymi kotami.

W pierwszym rzędzie akcja sterylizacyjna, która jest jedynym skutecznym sposobem na zatrzymanie ciągłego „przypływu” bezdomnych kotów droga naturalną. Dla takich osób jak pani Danuta, które utrzymują się z emerytury to rzecz nieosiągalna. A są i inne trudności. Nam udało się je pokonać. Życzliwa fundacja ARKA pożyczyła nam klatkę-pułapkę, naszym chirurgiem została Pani Anna Laudańska. To dzięki jej zaangażowaniu przeprowadzenie akcji stało się w ogóle możliwe. Koty „łapią” się wieczorem – to jest pora karmienia, a one dopiero pod osłoną ciemności czują się bezpiecznie i wychodzą ze swoich kryjówek.

Ale co dalej? Złapany w małą klateczkę kot wyje i rzuca się – gdzie z nim iść o ósmej godzinie wieczorem? I jak? Czekać do rana? W jakim stanie będzie kot po takiej nocy? Rano jechać do weterynarza, potem odebrać po południu – kto miałby na to tyle czasu i siły (rzucający się w klatce dorosły kot to niezły balast!).

Ale z Panią Anną wszystko stało się łatwe: telefon wieczorem, że „ofiara” już jest i za godzinę najpóźniej uśpiony kot jedzie na operację. Po kilku dniach w kocim szpitalu w Otrębusach, gdzie urzęduje Pani Anna, wraca na swoje podwórko. Żadnych szwów do zdejmowania, żadnych kaftaników czy kloszy – to również dzięki specjalnej metodzie, jaką stosuje Pani Anna.

Przygotowanie akcji trwało kilka miesięcy, ale za to, kiedy ruszyła to naprawdę szybko. W ciągu miesiąca udało się wysterylizować 5 kotek. Zostało ich jeszcze 6-7, ale i na nie przyjdzie kolej. To, co dotychczas zostało zrobione oznacza, że w tym roku na podwórkach pojawi się nawet o 125 (sto dwadzieścia pięć) małych, bezdomnych kotków MNIEJ! (kotki kocą się do 5 razy w roku i mają ok. 5 kociąt)

Tniemy dalej!

No właśnie, kociaki! Na bazarku, koło ulicy Bytnara (też „rewir” Pani Danuty), pod budką z artykułami chemicznymi, okociła się w październiku kotka. Cztery małe kociaki, na ziemi gdzieś pod budą, a tu listopadowe mroźne noce (-17 C!).

Pani Danuta otoczyła je opieką jak tylko mogła – przygotowała ciepły schowek i ustawiła koło budy, dwa razy dziennie zanosiła ciepłe jedzenie. A to wcale niełatwo: pomimo słownych deklaracji o miłości do zwierząt, ludzie wcale nie są tak życzliwi! Przeszkadza im dosłownie wszystko, niektórym nawet przy mrozie –10 C jedzenie gniło i śmierdziało

 Zima w pełni, kociaki zaczynają kaszleć i parskać, a w styczniu ich kocia mama je zostawiła i poszła w „tango”. I tu maluchy były już zdane tylko na Panią Danutę. Ciepłe mleczko na rozgrzewkę rano i wieczorem, antybiotyki, pożywne jedzenie. Najgorsze mrozy już minęły, wydawało się, że zaraz nastanie wiosna, a tu nieszczęście. Jeden z kocurków, ten najmocniejszy wydawał się być z każdym dniem słabszy. Aż pewnego dnia wyszedł zza ogrodzenia na chodnik i położył się u stóp pani Danuty. Wyziębiony, chory i skrajnie wycieńczony szukał pomocy.

Pani Danuta zwróciła się do nas po pomoc – przy jej dochodach nie mogła się podjąć ratowania kotka. Mały Fiat odpalił jak rakieta i za moment byliśmy znowu w przychodni. Niestety, nie pomogły już ciepłe kroplówki, antybiotyki i sterydy – było za późno, a kotek zbyt osłabiony. Opuścił nas następnego dnia po południu.

Tak to jest z „dzikusami” – uciekają do ostatnich sił chyba, że już sił nie mają. Ale zawsze trzeba próbować im pomóc albo, chociaż ulżyć w cierpieniu!


 
     
 

© 2001, prawa autorskie zastrzeżone
wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie możliwe wyłącznie za zgodą Webmastera