|
 Zderzenia z cywilizacją bywają różne.
Moje było zabawne, gdy jako dziecko usiłowałam odnaleźć w
samochodzie pana który mówi „brrum, brrum”. Fazi miał mniej
szczęścia.
Jako radosne i puchate
szczenię z długim ogonkiem biegał wraz z matką w pobliżu torów
kolejowych. Jego właściciel nie miał ochoty pilnować swoich
zwierząt, miały radzić sobie same. I Fazi sobie poradził.
Biegł radośnie na drugą stronę torów aby dotrzeć na zieloną
łąkę pełną tak interesujących myszy i koników polnych. Jak to
się stało, że lokomotywa go nie zabiła nie wie do dziś nikt.
 Poturbowanego, skrwawionego i ledwie
przytomnego odwieziono do schroniska. Kiedy jako tako
wydobrzał Wolontariusze Psiakość znaleźli mu tymczasową
opiekę. Młoda para Ewa i Jacek postanowili przetrzymać jakiś
czas Faziego w cieple i spokoju. Fazi nie ma już puszystego
ogonka, został amputowany po wypadku. Nie patrzy też dwojgiem
oczu bo jedno z nich uległo zniszczeniu. Za pieniądze uzyskane
w jednej z naszych akcji została przeprowadzona operacja oka.
Dzięki temu Fazi w ogóle je ma chociaż na nie nie widzi. A Ewa
i Jacek tak bardzo pokochali Faziego, że tymczasowy pobyt
zamienił się w dożywotni dom.
[powrót] |