 |
Piotrek to kot, który mieszka
na klatce, na Woli przy ulicy Płockiej. Podobno kiedyś miał
właścicieli, ale się przeprowadzili, a kot pozostał się w
spadku. Opiekują się nim mieszkańcy, ale „wspólny” kot to tak
jak z wspólnym mieniem w dobie socjalizmu, „wspólne, czyli
niczyje”.
I przyszła bieda na kota.
Staruszkowi (ma ok. 9 lat) zrobił się wrzód w oku. Oko
okropnie spuchło, prawie wypadało z oczodołu, potem opuchlizna
trochę zeszła, ale okazało się, że to wrzód pękł i teraz znowu
wzbiera.
Do Wolontariuszy Psiakość
zadzwonił Pan Paweł. Mieszka na parterze i zna kotka: często
go karmi i gości w mieszkaniu. Niestety jest bezrobotny i nie
mógł mu pomóc ze względu na koszty leczenia.
Kotek trafił do świetnego
okulisty Pana Jacka Garncarza. Oko było w poważnym stanie –
przebita rogówka, ogromny ból, oko wysuszone, bo powieka nie
była w stanie go objąć z powodu opuchlizny. Ale okazało się,
że nie wszystko jeszcze stracone, była jeszcze szansa na
uratowanie oka. Na szczęście Pan Paweł mógł zabrać kota do
domu i regularnie zapuszczać mu wszystkie zapisane krople,
stosować maści – trzy leki po trzy razy dziennie, przerwa
między poszczególnymi 10 minut. Każdorazowe zapuszczenie
lekarstwo zajmowało pół godziny. Pan Paweł zaczął prowadzić
życie z zegarkiem w ręku -ale warto było! Po dwóch miesiącach
leczenia oko jest całe, zmian nie widać i kot Piotr znowu
mruczy zadowolony!
A my z całego serca dziękujemy
Panu Doktorowi Garncarzowi,
który wyleczył Piotra całkowicie ZA DARMO :-)
[powrót] |
 |