 |
Zazula to swojska koteczka.
Pojawiła się pewnego dnia w ogromnej hali produkcyjnej przy
ulicy na dalekim Targówku. Wokół krajobraz jak z kosmosu,
ogromne budynki, puste pola, żadnych zabudowań mieszkalnych
...i ta koteczka. Nie pomogły ogłoszenia w gazecie i na
pobliskim przystanku autobusowym. Stało się jasne – Zazuli
nikt nie szukał.
Pracownicy hali byli raczej
obojętni. Dobrze, że chociaż ją tolerowali. Niektórzy
przynosili jej jedzenie i czasem pogłaskali. I tak została.
Ale spokój nie trwał długo.
Pewnego dnia zadzwoniła do nas Pani Krystyna, pracowniczka
hali prosząc o pomoc. Kici coś się stało, przyszła z okropną
rana w miejscu prawego oka, jakby prosząc o pomoc. A tu ani
środków na jej leczenie nie ma, ani warunków, aby ją
przewieźć. Nie wiadomo gdzie ją wieźć, bo jest sobota rano.
I tak Zazula trafiła do
przychodni pana Kurskiego w Al. Niepodłegłości. Lekarz
okulista na jej widok tylko jęknął i zabrał się z mycie
miejsca, gdzie powinno być oko. Ścieżka zaschniętej krwi
prowadziła aż na sama bródkę. Na szczęście okazało się, że oko
jest, ale nie był to widok przyjemny – ogromne, spuchnięte, w
krwawych skrzepach nie rokowało dobrze.
Zazula dostała środki
uśmierzające ból i postanowiliśmy poczekać na ostateczną
opinię chirurga, który miał ewentualnie usunąć oko. A tu miła
niespodzianka - chirurg uznał, że jest szansa na uratowanie
oka, zapisał masę kropli, maści i Zazula została na kilka dni
na obserwacji. Najprawdopodobniej potrącił ja samochód, za
gałką oka krył się potężny krwiak, a trzeba było jeszcze
sprawdzić, czy nie ucierpiały kości czaszki i nie tylko
czaszki.
Po tygodniu poprawa była tak
ogromna, że nie ulegało wątpliwości, że decyzja o ratowaniu
oka była słuszna. Przy okazji Zazula została ulubienicą
personelu przychodni – pieszczotliwa ponad miarę, spokojna,
cierpliwa. I jeszcze raz pieszczotliwa!
Wkrótce znalazł się dla niej
dom, prawdziwy, z towarzyszką – też burą i też po przejściach.
Prawdziwy happy end!
Dziękujemy tym, którzy są
wrażliwi na cierpienie zwierząt i starają się im pomóc,
dziękujemy panu Kurskiemu za to, że zminimalizował koszty
leczenia tylko do leków i wykonanych testów, nie obciążając
nas kosztami za konsultacje i szpital! Dziękujemy wszystkim
ludziom dobrej woli!
[powrót] |
 |