jesteś w dziale: Opieka nad psem

 
     
 

menu

.:

aktualności

.:

grupa PSIAKOŚĆ

.:

kronika naszych akcji

.:

napisali o nas

.:

podziękowania

 

poradniki

.:

sterylizacja

.:

dla Adoptujących

.:

opieka nad kotem

.:

opieka nad psem

 


ostatnia aktualizacja:

czwartek
01 lipca 2004

Gdy pies nie przychodzi na wołanie...

Nie wołamy psa, gdy z góry wiemy, że nie zechce przybiec. Nie chcemy, żeby pies utrwalał sobie niepożądane zachowanie. Wołamy go, gdy wiemy, że przybiegnie i nagradzamy jak najlepiej (smakołykiem, zabawką, zabawą, pieszczotą, pochwałą). Im więcej takich pozytywnych doświadczeń pies zbierze, tym lepiej. To właśnie chcemy mu utrwalić.

Wołając psa, nie pokazujemy mu nagrody, by nie kalkulował, czy mu się posłuszeństwo opłaca. Nagradzamy go niespodzianką dopiero gdy do nas przybiegnie. Czasem wyciągamy z kieszeni pyszny smakołyk, czasem piłeczkę lub gryzak. W ten sposób pies nigdy nie jest pewny, co będzie nagrodą i musi przybiec, żeby sprawdzić, co tym razem dostanie.

NIGDY nie karcimy psa, gdy do nas przyjdzie. Nawet jeśli przyjdzie po długich nawoływaniach. Przyjście do właściciela musi być ZAWSZE przyjemne i nagrodzone. Jeżeli jesteśmy bardzo zdenerwowani i chcielibyśmy raczej psa udusić niż nagrodzić, to lepiej nie mówić nic i odprowadzić go do domu.

Jeżeli będziemy wołać psa tylko wtedy, gdy chcemy mu zapiąć smycz i zakończyć spacer, to nauczy się unikać przewodnika ze smyczą w ręku.

Jeżeli pies ucieka na nasz widok, to lepiej samemu uciec, niż go gonić. Jako zwierzę stadne będzie się czuł zmuszony popędzić za uciekającym przewodnikiem. Nagradzamy go za bieg za nami, bawimy się z nim, gdy przyjdzie. Zapinamy smycz i bawimy się jeszcze chwilę, żeby zapięcie smyczy nie kojarzyło mu się z końcem zabawy.

Jeżeli mamy mało czasu na spacer, a grozi nam długie łapanie psa, lepiej nie spuszczać go wcale -- prowadzić na długiej lince lub smyczy automatycznej. Unikniemy utrwalania nie przychodzenia na wołanie i oszczędzimy sobie przykrości. Poćwiczymy przywołanie, gdy będziemy mieli więcej czasu.

W domu wołamy psa, zanim mu postawimy miskę z jedzeniem, zanim pobawimy się z nim, zanim pójdzie na spacer. Wołamy go do wszystkich przyjemnych dla niego rzeczy. Wykorzystujemy każdą okazję do nauki przywołania. Im więcej będzie miał pozytywnych doświadczeń z przywołaniem, tym lepiej wyrobi się u psa odruch przybiegania w tej sytuacji.

Żeby ten odruch jeszcze bardziej wzmocnić, ćwiczymy wielokrotnie reakcje na wybrane hasło (na zasadzie odruchu Pawłowa: pies Pawłowa ślinił się na dźwięk dzwonka, bo po dzwonku dostawał jedzenie). Nasz pies ma zmierzać do nas na wypowiedziane hasło, bo po tym dostaje nagrodę.

radziła
Barbara Waldoch
 


 
     
 

© 2001, prawa autorskie zastrzeżone
wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie możliwe wyłącznie za zgodą Webmastera