 |
Nie wołamy psa, gdy z góry wiemy, że nie
zechce przybiec. Nie chcemy, żeby pies utrwalał sobie
niepożądane zachowanie. Wołamy go, gdy wiemy, że przybiegnie i
nagradzamy jak najlepiej (smakołykiem, zabawką, zabawą,
pieszczotą, pochwałą). Im więcej takich pozytywnych
doświadczeń pies zbierze, tym lepiej. To właśnie chcemy mu
utrwalić.
Wołając psa, nie pokazujemy mu nagrody,
by nie kalkulował, czy mu się posłuszeństwo opłaca. Nagradzamy
go niespodzianką dopiero gdy do nas przybiegnie. Czasem
wyciągamy z kieszeni pyszny smakołyk, czasem piłeczkę lub
gryzak. W ten sposób pies nigdy nie jest pewny, co będzie
nagrodą i musi przybiec, żeby sprawdzić, co tym razem
dostanie.
NIGDY nie karcimy psa, gdy do nas
przyjdzie. Nawet jeśli przyjdzie po długich nawoływaniach.
Przyjście do właściciela musi być ZAWSZE przyjemne i
nagrodzone. Jeżeli jesteśmy bardzo zdenerwowani i chcielibyśmy
raczej psa udusić niż nagrodzić, to lepiej nie mówić nic i
odprowadzić go do domu.
Jeżeli będziemy wołać psa tylko wtedy, gdy
chcemy mu zapiąć smycz i zakończyć spacer, to nauczy się
unikać przewodnika ze smyczą w ręku.
Jeżeli pies ucieka na nasz widok, to lepiej
samemu uciec, niż go gonić. Jako zwierzę stadne będzie się
czuł zmuszony popędzić za uciekającym przewodnikiem.
Nagradzamy go za bieg za nami, bawimy się z nim, gdy
przyjdzie. Zapinamy smycz i bawimy się jeszcze chwilę, żeby
zapięcie smyczy nie kojarzyło mu się z końcem zabawy.
Jeżeli mamy mało czasu na spacer, a grozi
nam długie łapanie psa, lepiej nie spuszczać go wcale --
prowadzić na długiej lince lub smyczy automatycznej. Unikniemy
utrwalania nie przychodzenia na wołanie i oszczędzimy sobie
przykrości. Poćwiczymy przywołanie, gdy będziemy mieli więcej
czasu.
W domu wołamy psa, zanim mu postawimy miskę
z jedzeniem, zanim pobawimy się z nim, zanim pójdzie na spacer.
Wołamy go do wszystkich przyjemnych dla niego rzeczy.
Wykorzystujemy każdą okazję do nauki przywołania. Im więcej
będzie miał pozytywnych doświadczeń z przywołaniem, tym lepiej
wyrobi się u psa odruch przybiegania w tej sytuacji.
Żeby ten odruch jeszcze bardziej wzmocnić,
ćwiczymy wielokrotnie reakcje na wybrane hasło (na zasadzie
odruchu Pawłowa: pies Pawłowa ślinił się na dźwięk dzwonka, bo
po dzwonku dostawał jedzenie). Nasz pies ma zmierzać do nas na
wypowiedziane hasło, bo po tym dostaje nagrodę.
radziła
Barbara Waldoch
[powrót] |
 |